Co łączy klasyczną powieść "Pinokio" Collodiego z fabułą adaptacji tego utworu autorstwa kontrowersyjnego francuskiego dramaturga Joëla Pommerata? Niewiele. Choć ten sam chłopiec z drewna, ten sam bunt i pragnienie poznania. Pełno pokus. I morał. Jakże inny według Pommerata!

Joël Pommerat (ur. 1963) - pisarz i reżyser pochodzenia francuskiego.
Umiejętny dialog ze współczesnym dzieciństwem, zabawy fantasmagorią w sztuce i prestiżowa Grand Prix Literatury Dramatycznej – to obiecują publikacje na temat twórczości jednego z najwybitniejszych dziś autorów i reżyserów francuskich. Obejrzane w sieci fragmenty sztuk Pommerata zdają się dawać poczucie oscylowania pomiędzy marzeniem, a rzeczywistością. No i ultrarealistyczne doznania za sprawą świateł i dźwięku, o których możemy tylko przeczytać lub zobaczyć na zdjęciach.
Carlo Collodi, żyjący przeszło sto pięćdziesiąt lat temu był - jak sądzę - przekonany o ponadczasowości swego przesłania. Bajka o podporządkowanym w efekcie chłopcu skłoniła Pommerata do refleksji nad posłuszeństwem w kontekście wartości. Naszkicował zatem obraz Pinokia pełnego wad, potknięć i irracjonalnych zachowań, by następnie tą postacią jeszcze bardziej i szaleńczo pobłądzić. Wejść w kręte i pociągające – bo nieznane – ścieżki po to, by wreszcie bohater mógł odkryć coś cennego.
Siła buntu zdaje się być tutaj czymś kluczowym. Nonkonformizm bohatera to nic innego jak otwartość umysłu. Ciekawość świata. Pinokio zagląda w głąb siebie i szuka niezależności. Zbliża i fascynuje naturalną ułomnością. Marzeniami, które nie zawsze są imponujące. Ale są jego. I on jest sobą.
Frapujące jest to, że autor nie kreśli tutaj dwuaspektowego zestawu dobra i zła. On go rozszczelnia i zaciera, ukazując tego różne odcienie. Wydobywa przy tym trzecią możliwość bytu. Harmonijnie kreowaną i pogłębianą samoświadomość poprzez doświadczenia.
Siła buntu zdaje się być tutaj czymś kluczowym. Nonkonformizm bohatera to nic innego jak otwartość umysłu. Ciekawość świata. Pinokio zagląda w głąb siebie i szuka niezależności. Zbliża i fascynuje naturalną ułomnością. Marzeniami, które nie zawsze są imponujące. Ale są jego. I on jest sobą.
Frapujące jest to, że autor nie kreśli tutaj dwuaspektowego zestawu dobra i zła. On go rozszczelnia i zaciera, ukazując tego różne odcienie. Wydobywa przy tym trzecią możliwość bytu. Harmonijnie kreowaną i pogłębianą samoświadomość poprzez doświadczenia.

Kadr sztuki teratralnej Joëla Pommerata, tworzonej przez aktorów jego grupy teatralnej La Compagnie Louis Brouillard.